Nie-referencja (raport szkód)

Ta strona powstała aby ustrzec potencjalnych pracodawców przed zjawiskiem nazywanym Janem B.

Rekomendujemy zapoznanie się z poniższym dokumentem, aby ograniczyć straty psychiczne oraz finansowe. Jan jest bowiem koszmarem bezdusznej korporacji, takiej jak my.

Oto trzy proste powody aby go nie zatrudniać:

  1. Zadawał pytania. Dużo pytań. Trudne pytania, głupie pytania, bezczelne pytania. Miał chorą potrzebę wymyślania (i myślenia w ogóle!).

  2. Dążył do prostoty i skuteczności. Nie tolerował naszych sztywnych procesów, komplikowanych od lat. Są to nasze święte procesy, a Jan podejmował liczne próby ich bezczeszczenia. Śmiał nawet przedstawić teorię, że istnieje wartość wyższa niż proces - człowiek.

  3. Wierzył w coś co nazywał “sensem”. Żaden z naszych zewnętrznych konsultantów nie był w stanie wyjaśnić o co chodzi - a płacimy im skandaliczne stawki. Uznajemy zatem że zwyczajnie bredził.

Filozofia działania

Jan B. nie doceniał naszego przeciętnego podejścia.

  1. Gaszenie pożarów zamiast budowania jakiejś “strategii” było w jego ocenie wysoce nieskuteczne. Wielokrotnie nawiązywał relacje z obsługiwanymi klientami celem zrozumienia ich “prawdziwych celów biznesowych”.

  2. Proponował aby liczbę wykonywanych (i pozorowanych działań) oraz wielostronicowych, niezrozumiałych raportów (pełnych próżnych wskaźników), zastąpić dążeniem do realnych efektów (!). Stosował mowę nienawiści w formie sloganów takich jak data-driven-decisions oraz mindfullness - prokuratura została już powiadomiona.

  3. Zamiatanie problemów pod dywan spotykało się z jego obfitą frustracją, co w naszej ocenie było zachowaniem wysoko nieprofesjonalnym. Szybkie i tymczasowe rozwiązanie to według nas najlepsze rozwiązanie.

  4. Bezczelnie insynuował integrację licznych systemów na których działamy, oraz “automatyzację działań powtarzalnych” (cokolwiek to znaczy). Warto zaznaczyć, że na tych systemach działamy od lat 80., i nikt wcześniej nie zgłaszał do nich uwag.

  5. “Pełna odpowiedzialność i zero sprawczości” - dewiza będąca fundamentem pracy naszych specjalistów, była przez niego otwarcie krytykowana.

To tylko kilka z jego wad paraliżujących pracę szeregu działów naszego przedsiębiorstwa. Wielokrotnie rekwirowaliśmy jego lektury, które miały rzekomo poszerzyć jego wiedzę i świadomość. Jest to niezgodne z naszą zasadą utrzymywania zarówno klientów, jak i pracowników, w maksymalnej niewiedzy i nieświadomości.

Oczekiwania

Czego nie dostaniecie od Jana B.:

  1. Grania arcy-eksperta i wypowiadania się w kwestiach, w których nie ma pewności.

  2. Bronienia tragicznych pomysłów i uświęconego tradycją pozorowania działań.

  3. Akceptacji przeciętności, buractwa i ostentacyjnej ignorancji.

  4. Pracy w kompletnej izolacji, pod standardowym jarzmem mikro-managmentu, w oderwaniu od wodzącej na pokuszenie rzeczywistości oraz prawdy.

Czego możecie się po nim spodziewać:

  1. Licznych pytań i prób dogłębnego zrozumienia prowadzonych działań.

  2. Przemyślanej i szczerej informacji zwrotnej. Ten absurd dał nam mocno w kość i podburzył fundamenty naszej organizacji. Iście wywrotowa praktyka!

  3. Ogarniania liczby tematów, która według naszych starannych obliczeń jest niemożliwa do opanowania przez ludzkie DNA.

  4. Patologicznego poziomiu pozytywnej energii godnej prezentera telewizji śniadaniowej, który zawsze przegrywa w Scrabble, bo potrafi ułożyć tylko jedno słowo: “fantastycznie”.

  5. Prostych słów i dążenia do rozwiązań zamiast sprawdzonego chaosu i fachowej nomenklatury.

Jan B. to osoba, która pod wpływem rzetelnych źródeł oraz przemyśleń potrafi zmieniać zdanie lub poglądy. To istna chorągiewka, który uczy się i rozwija według własnego uznania. To wielkie niebezpieczeństwo dla klasycznego zarządzania zasobami ludzkimi i idei stagnacji osobistej.

Mocne i słabe strony

Jego mocne strony są pułapką, w którą może wpaść nawet najlepszy rekruter. To predyspozycje i umiejętności niewarte swojej ceny:

  1. Poszerzająca perspektywę ciekawość świata.

  2. Dewiacyjnie multidyscyplinarna kreatywność.

  3. Połączenie zdolności analitycznych oraz interpersonalnych.

  4. Proaktywność i zaangażowanie w rozwój całej firmy.

  5. Potrzeba porządkowania, dążenia do harmonii i optymalizacji.

Tego można nauczyć każdego.

Lepiej skoncentrować się na jego ewidentych słabościach:

  1. Nie potrafi potulnie wykonywać mętnawych poleceń.

  2. Nie potrafi działać w sytuacjach bezsensownych i egzotycznych moralnie.

  3. Nie potrafi udawać kogoś, kim nie jest.

Realia współpracy

Każdy dzień z Janem na pokładzie był zmorą monumentalnych rozmiarów. Przychodził do pracy uśmiechnięty i zadowolony (co, jak można się domyślić, negatywnie odbijało się na moralach pozostałych pracowników), był kulturalny i otwarty na nowe wyzwania. Jego zróżnicowane doświadczenie zawodowe oraz iście szatańska predyspozycja do obserwacji sprawiały, że bardzo szybko pojmował nasze systemy oraz rozwiązania.

Miał przemyślany sposób działania i podejmowania decyzji, którego nauczył się zapewne od szamanów zza ocenu, takich jak Naval Ravikant. Przyznawał się do niewiedzy, szukał alternatywnych rozwiązań, męczyła go rutyna. Każde spotkanie musiało mieć cel. Mimo surowego zakazu szkoleń, samodzielnie podejmował próby nauki teorii oraz narzędzi marketingowych. Ciągle powtarzał frazesy pokroju “chcę być najgłupszym człowiekiem w pokoju”.

Jego nieludzka empatia spowodowała, że pewnego dnia pomalował ściany w naszym Ołpenspejsie (z którego jesteśmy bardzo dumny - to unikat w skali świata - kilka tysięcy osób w jednym miejscu!) na zielono. Było to niezgodne z naszą polityką WBS (Wszechobecnej Bezdusznej Szarości). Przyszedł do agencji marketingowej i pomalował ściany!

Podsumowanie

Jan to alternatywna inwestycja wysokiego ryzyka.

Podejmujecie z nim współpracę na własną odpowiedzialność.

Gorąco odradzamy!

Dowiedz się więcej o A.B.S. Urdex!